Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Kwietniowe spotkanie DKK

  • Drukuj
   

Kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Bibliotece Publicznej we Włoszczowie.

Dyskusyjny Klub Książki działa pod patronatem Instytutu Książki

    W dniu 27 kwietnia 2015 roku w Bibliotece Publicznej we Włoszczowie odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki. Uczestniczyło w nim 9 pań, a omawiałyśmy dwie pozycje.

Jako pierwszą zajęłyśmy się książką Elwiry Watały „Córka Stalina”. Z pewnością zainteresuje ona czytelników, którzy lubią zagłębiać się w ludzkich historiach, czytać na ich temat plotki, fakty i analizować ich postępowanie. Co prawda, więcej tutaj jest informacji, na temat samego Stalina, aniżeli jego córki Swietłany Alliłujewej , o której ta książka jest, przez co ma się wrażenie, że tytuł i opis z okładki nijak się ma do treści.  
     Z drugiej strony wydaje się to jednak zrozumiałe, ponieważ życie Stalina, jego decyzje i zachowanie rzutowało w ogromnym stopniu na życie jego córki i kształtowanie się jej postaw i charakteru. Mimo wielu niedociągnięć autorce udało się stworzyć obraz córki Stalina. Wychowana w luksusach "czerwona księżniczka", a z drugiej strony nieszczęśliwa dziewczyna, która nie zaznała miłości rodziców, przez całe życie bezskutecznie poszukiwała swojego miejsca na ziemi. Odnajdujemy fakty, które naznaczyły jej życie: samobójstwo matki, samotne dzieciństwo na Kremlu, skomplikowane relacje rodzinne, czystki w najbliższym kręgu dyktatora, nieudane małżeństwa, niespodziewana ucieczka na Zachód i równie niespodziewany powrót do ojczyzny, trudne lata ponownej emigracji. Autorka prowadząc nas przez życie Swietłany, ukazuje jednocześnie brudne sprawki Kremla, tajemnice alkowy nie tylko Stalina, homoseksualizm, wyuzdanie, gwałty, mordy.
    Być może chaos, który cechował życie Swietłany sprawił, że książka Elwiry Watały również charakteryzuje się nieznośnym wręcz brakiem uporządkowania. Nie ma tu żadnej chronologii, pojawia się mnóstwo postaci pobocznych, innych historii, wątków, które składają się na jedną całość.  Niektóre fakty przywoływane są wielokrotnie, a kiedy indziej np. jakieś nazwisko zostaje wprowadzone zupełnie bez wyjaśnienia kontekstu. Mimo specyficznego stylu autorki, język powieści jest lekki i książkę czyta się w miarę szybko. Nas jednak raziły liczne powtórzenia. To samo zdanie, ten sam zwrot, jest podkreślona kilka razy. Choć  miało to na celu  zapewne podkreślenie ważności danego fragmentu, odebrałyśmy  to jako irytujące zabiegi mające na celu upiększenie  książki. Mimo tego jest to ciekawa lektura, oczywiście dla tych, którzy cenią sobie taką właśnie literaturę faktu.

      Druga pozycja to powieść Karen Gillece „Dryft”. Wszystkie klubowiczki orzekły, że  jest to niezaprzeczalnie książka z górnej półki, która urzeka  językiem i jednocześnie porusza prezentowaną treścią. Nie jest to wcale typowo babska książka.  Powieść została  misternie utkana z pozornie nieistotnych chwil, momentów, które niepostrzeżenie decydują o kolejach losu. Akcja obraca się wokół dwóch kobiet. Lary i jej kuzynki Sorchy. Ich konfrontacja po wielu latach jest niczym spotkanie się ognia i wody. Jedna jest wyzwoloną, lecz zranioną duszą, cierpiąca po stracie synka. Druga chce być dla wszystkich oparciem. Obie są niepewne swego położenia i pragną zmiany. Poznajemy słodko-gorzkie relacje między nimi. Smak zdrady i towarzyszącą im gorycz porażki.
Śledząc losy  Sorchy, Lary, Christiana,  odnosi się wrażenie, że  to nie bohaterowie kierują swoim życiem, ale jakaś siła znosząca, być może ów tytułowy dryft? Bo czy nie jest tak w życiu, że nie zawsze los idzie nam na rękę? I czy nie stajemy tak, jak bohaterowie powieści przed licznymi dylematami moralnymi, przed wyborami, niejako na rozstajach
i często błądzimy, zanim znajdziemy tę właściwą drogę. Dublińska autorka stworzyła więc dzieło, w którym można przejrzeć się jak w lustrze. Bo któż nie utożsami się z Sorchą, Larą, Christianem czy innym bohaterem powieści?
     „Dryft” to książka płynąca jak nasze życie. Prosta, z pozornie jasnym przesłaniem, a jednak w każdym zdaniu kryje się coś więcej. Coś, co sprawia, że musimy na chwilę przystanąć i pozbierać myśli. Nie jest to lektura służąca rozrywce, ale czyta się ją jak najlepszy bestseller. Polecamy!!!